|
1.1.
niedziela, 11 sierpnia 2013 05:11
Prolog
I nie wiesz, czy to błogosławieństwo czy przekleństwo. Wygląda jak ona. Brzmi jak ona. Mówi jak ona. Ale to przecież nie jest ona. To tylko błąd komunikacyjny. Świat ułudy. Czy w takim razie i tak wybrałbyś szaleństwo?
Duchota dnia wciąż unosiła się w powietrzu. Siedział pod otwartym oknem, wsłuchując się w cykanie świerszczy. Było mu ciężko. Z trudem łapał oddech. I ten ucisk. Ten straszny ucisk w klatce piersiowej, który zwyczajnie nie chciał ustąpić. Schował twarz w dłoniach i przycisnął koniuszki palców do skroni. Słyszał jak ktoś wchodzi do pokoju. Słyszał jak siada obok niego pod oknem. I czuł jak łapie go za ramię. Ale nie podniósł głowy. Przycisnął tylko swoje dłonie jeszcze mocniej do poczerwieniałej twarzy. Nie wiedział, czy chciał teraz samotności. Wiedział jednak, że jeśli spojrzy komuś w oczy, ujrzy w nich coś, czego nie chciał ujrzeć. Po paru minutach uścisk na jego ramieniu zelżał i znowu został sam.
Dzisiaj Bartek nie grałeś. Może zacznę tak, miło cię widzieć w kraju, miło cię widzieć w dobrym zdrowiu, i co pokazałeś wczoraj – w dobrej formie.
Rzeczywistość, która odbijała się w oczach każdego, na kogo spojrzał, była nie do zniesienia. Bez względu na to, kim był. Miał wrażenie, że spojrzenia, którymi obdarowywali go ludzie nie były wcale współczujące. Były to pociski naładowane rzeczywistością, z którą nie był w stanie się pogodzić.
Przed tobą teraz tak, piękna pogoda, słońce, piękne widoki, krajobrazy, fajne dziewczyny, dobre wino, mozarella, świeże pomidory.
Wypuścił głowę z uścisku i spojrzał nieprzytomnie na swoje ręce, które zwiesiły się wzdłuż jego boków. Ślady krwi na biało-czerwonej koszulce przyprawiły go o dreszcze. Gwałtownym ruchem zerwał ją z siebie i cisnął w kąt pokoju.
Fajne dziewczyny już mnie nie interesują. A z innych rzeczy na pewno będę korzystał. Myślę, że taka zmiana otoczenia też mi się przyda i fajnie będzie po raz kolejny spróbować czegoś nowego.
Ucisk w klatce piersiowej narastał. Miał wrażenie, że cokolwiek to było, zaraz przydusi go do tego stopnia, że przestanie oddychać.
Dlaczego to tak bardzo boli?
Zacisnął pięści.
Bo coś dla ciebie znaczy.
Jego oczy wypełniły się łzami. Nagle usłyszał przeraźliwy krzyk rozrywający ciszę panującą w pokoju.
Będę na trybunach. Wypatruj mnie po meczu.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że był to jego krzyk.
Etykiety: bartek, lena, pierwsze, siatkówka |
wooden minds.
You made me forget myself and I thought I was someone else. Someone good. powrót | posłuchaj | blogskins Lena & Bartek
And arbitrary blackness gallops in: I shut my eyes and all the world drops dead. ~Sylvia Plath prolog rozdział I rozdział II rozdział III rozdział IV rozdział V rozdział VI rozdział VII rozdział VIII rozdział IX rozdział X rozdział XI rozdział XII rozdział XIII rozdział XIV epilog Celina & Andrzej
~Edith Piaf prolog rozdział I Czytam
czy zostaniesz? brave soldiers voy contigo |